<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><song><lyrics>[V1]
 Samotny wśród morskich
 błąkałem się fal,
 Noc głucha, a wicher
 ponosił mnie w dal.
 Wiatr miotał mą łodzią
 i mrok czerniał w krąg,
 A wiosło wypadło
 z zmęczonych mych rąk.

[C1]
   Odwagi! Ratunek
   przybliża się już;
   Pan nie da mi zginąć
   wśród wichrów i burz.
   On chodził po fali
   i wichry On zmógł,
   Zaufam Mu szczerze,
   wybawi mię z trwogi

[V2]
 Zgubiony w swych grzechach,
 bez woli, bez sił,
 Na skraju przepaści
 głębokiej jam był.
 Wtem zbliżył się Jezus,
 wyciągnął Swą dłoń
 I dźwignął mą duszę
 wysoko nad toń.

[C2]
   Ach, żyję! Ratunek
   przybliżył się już;
   Pan nie dał mi zginąć
   wśród wichrów i burz.
   On chodził po fali
   i wichry On zmógł;
   Jam ufność w Nim złożył,
   On wyrwał mię z trwóg!

[V3]
 Oddałem się Jemu
 by w przystań mnie wiódł,
 Gdyż własny nie starczył
 wysiłek i trud;
 On łódź mą prowadził,
 gdym w trwodze ja drżał,
 Do cichej przystani
 wśród wichrów i skał.

[V4]
 I oto nie trwożę,
 nie lękam się już,
 Mą łodzią kieruje
 Pan wichrów i burz,
 I słońce mi świeci
 i błyszczy już toń,
 A Jego wszechmocna
 nade mną jest dłoń</lyrics>
<title>Samotny wśród morskich P245</title>
<presentation>V1 C1 V2 C2 V3 C2 V4 C2</presentation>
<hymn_number>245</hymn_number>
</song>